Nobles oblige
14 maja 2006W wywiadzie udzielonym przez Stanisława Lema pod koniec grudnia 2005 roku, pisarz podzielił się z czytelnikami miedzy innymi taką oto refleksją:
[...] Będziemy tego kiedyś żałować. Jak zresztą wielu innych rzeczy.
- Jakich na przykład?
Choćby prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego. Ci, którzy go dzisiaj opluwają, przekonają się kiedyś, że nie mieli racji. Oczywiście, on nie był aniołem, ale znał języki, godnie nas reprezentował, pełnił swój urząd, tak jak należało [...]
Jakkolwiek moja ocena prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego (szczególnie pod koniec kadencji) jest bardzo krytyczna, to śledząc poczynania Lecha Kaczyńskiego, nie sposób nie zgodzić się z wypowiedzią Lema.
Nowy, miłościwie nam panujący prezydent nie stara się prowadzić
samodzielnej polityki, nie próbuje nawet tworzyć pozorów
samodzielności. Mam również wrażenie (nieodparte), że hasło
Prezydent wszystkich Polaków
przekute zostało na hasło
Prezydent jednej partii
. Zaś
postawa Lecha Kaczyńskiego, który autorytet prezydenta grzebie
w partyjnych rozgrywkach jawnie opowiadając się za jedną z opcji,
doprowadzi do tego, że fotel głowy państwa znaczył będzie tyle co
fotel wicemarszałka Sejmu Leppera lub/i fotel wicepremiera i
mnistra edukacji Giertycha.
Chciałoby się powiedzieć: Panie Prezydencie! Urząd głowy państwa zobowiązuje. Godnie wypełniaj Pan powinność Prezydenta RP!
- Tagi: Kaczyński, Kwaśniewski, Lem, polityka,
Możesz śledzić odpowiedzi poprzez kanał RSS. Możesz dodać komentarz lub zostawić ślad (trackback) ze swojego bloga.
Komentarze do wpisu
raklora
02 maja 2008, 19:15
cóż za prorocze słowa, niezależnie od zmian przystawek i konfiguracji. dziś, 2.05.2008.