Zero absolutne
02 listopada 2006Góra mysz urodziła.
Pominę w wpisie niniejszym ocenę, obrzydliwej czynności zbijania kapitału politycznego na tragedii. Bo toż dopiero politycy PiS-u zauważyli, że w Polsce istnieją szkoły i oświata wraz z całym dobrodziejstwem inwentarza. Przez niemal rok tej dziedziny życia nie dostrzegali lub na margines spychali (by wspomnieć o wyznaczeniu na ministra edukacji Romana G.). Jako, że oświata nośnym tematem uczyniła się była, to i premier głos zabrał, w mądrości swej słowa cedząc:
Pewien etap rozwoju polskiej oświaty się skończył. Czas tolerancji i nicnierobienia w tych sprawach mamy już za sobą
Zastanawiam się tylko, jak te słowa mam interpretować. To znaczy, że dotąd nic nie robił? A teraz zamierzają? Znaczy - zauważyli oświatę?
Ujawnił się także minister kultury spełniając się intelekutalnie. Byłbym zapomniał, że taka teka ministerialna istnieje. A tu proszę bardzo, nie dość, że istnieje, to jeszcze głos zabiera. Grosze trzy dorzucił, do pełnej kupki frazesów, wiceminister sprawiedliwości Andrzej Kryże.
Serce radość przepełnia, jak to politycy o nas maluczkich dbają, nad każdym problemem się pochylając.
Ale do rzeczy mości panowie i panie, dygresji miało nie być, ewentualnie krótka, a tu rośnie epistoła olbrzymia, rozmiary referatu przyjmując, a nie o tym wpis miał być, jeno o rodzeniu, rodzeniu intelektualnym rzecz jasna.
Narodził się w głowie Romana G. pomysł. Zaraz zatem "Geniusz świetlisty, a wysoki" hucznie to ogłosił. Miano noworodkowi nadano - "Zero tolerancji". Szkoda tylko, że zamiast rozwiązań systemowych, usłyszeliśmy rzeczy ogólnikowe, które istnieją w życiu szkolnym już dawno. Przykładem niech będzie zakaz używania telefonów komórkowych na terenie szkół, czy "ukrócenie rewii mody".
Dziwnie - w uszach moich - zabrzmiał także apel ministra edukacji do dyrektorów szkół i nauczycieli, by zwracali uwagę na drobiazgi, "takie drobne rzeczy jak używanie telefonów komórkowych czy strój uczniów", bo inaczej nie da się stworzyć wzorca edukacji. Jak rozumiem, pan minister wie doskonale, że do tej pory nie zwracałem. No jasny szlag! Edukatorze, nie każdy opieprza się w pracy, tak jak nie każdy może być ministrem edukacji.
Ot i poznaliśmy panaceum na wszelkie bolączki trapiące polską oświatę. Pogrozić, ośrodki specjalne stworzyć, zabronić używania telefonów komórkowych i krótkich spódniczek, a wszystkie problemy znikną (łącznie z agresją). Znikną i nastanie raj na Ziemi.
- Tagi: oświata, plan, szkoła, tolerancja, zero,
Możesz śledzić odpowiedzi poprzez kanał RSS. Możesz dodać komentarz lub zostawić ślad (trackback) ze swojego bloga.
Komentarze do wpisu
Jeszcze nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy.