Nikt nas nie słucha
Kategorie: Polityka Poziom: 0
15 lutego 2007Dawno już w komentowaniu nieznośnej, a otaczającej nas rzeczywistości, nie wykorzystywałem myśli nieocenionego Charlesa-Louisa de Montesquieu. By małe niedopatrzenie naprawić, znalazłem doskonały pretekst do ich umieszczenia i to w dodatku dwóch.
Większość książąt i ministrów ma dobrą wolę; nie wiedzą tylko, jak się brać do rzeczy.
Nie potrzeba wiele rozumu, by wszystko zmącić, ale trzeba go mieć dużo, by wszystko uładzić.
Charles-Louis de Montesquieu
Wspominanym powyżej pretekstem stały się słowa naszego najbardziej aktywnego Ministra Spraw Zagranicznych po roku 1989, który powiedział:
Naszej pozycji w Unii trzeba się przyglądać uważnie. Dla nas sprawą kluczową jest rozszerzenie i Ukraina. Nikt nas w tej sprawie nie słucha. Więc jeśli mówimy o takim mechanizmie [podejmowania decyzji] w Radzie UE, który pozwalałby nas marginalizować, to zrozumiałe, że nie dopuścimy do możliwości takiego transferu.
źródło: Gazeta.pl
Zastanawiam się tylko, czy pani minister zadała sobie trud znalezienia odpowiedzi na pytanie, dlaczego nikt nas nie słucha?. Jeżeli nie, to by bardziej obrazowo wyjaśnić zaistniałą sytuację, posłużę się przykładem grupki dzieci bawiących się w piaskownicy, z których jedno stoi z boku i z wyniosłością, podejrzliwie obserwuje ich zabawę, a na zaproszenie do wspólnej zabawy reaguje strzeleniem focha i prychaniem lub najczęściej nie reaguje wcale. Czy w takim razie należy się dziwić, że żadne z grupki bawiących nie będzie go słuchało, w jaką zabawę mają się bawić?
Zapewne ktoś ze świętym oburzeniem powie: Takie porównania są infantylne! Odpowiem, że może i tak, ale nie bardziej niż dotychczasowa polityka zagraniczna naszego rządu, której właściwe brak i jedyne, co o niej wiemy to to, że bracia Kaczyńscy (a wraz z nimi minister Fotyga) nie prowadzą jej na kolanach oraz to, że prowadzi ona do coraz głębszej izolacji Polski na arenie międzynarodowej.
Ponadto dziwnie brzmią słowa, o tym, że nikt nas nie słucha, w ustach osoby, która, podjęła decyzję o niewysyłaniu nikogo do Monachium na międzynarodową konferencję nt. bezpieczeństwa oraz tak tłumaczyła się z nieobecności premiera na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos (zorganizowanym 29 stycznia 2007 roku):
Pan premier wyraził chęć uczestniczenia. Niestety organizatorzy nie byli w stanie się do tego dostosować. Żałujemy i mamy nadzieję, że następnym razem zdołamy tego dokonać.
PS.
Ciekawe, kiedy pani minister powie, że zabiera swoje wiaderko, łopatkę i idzie do innej piaskownicy, bo nikt jej nie słucha?
- Tagi: Fotyga, MSZ, polityka zagraniczna,
Możesz śledzić odpowiedzi poprzez kanał RSS. Możesz dodać komentarz lub zostawić ślad (trackback) ze swojego bloga.
Komentarze do wpisu
byte
15 lutego 2007, 22:21
Organizatorzy nie byli się w stanie dostosować, bo nie zdążyli zorganizować tłumaczy.