Wróciłem byłem właśnie ze spaceru ze swoim synem. Przemierzyliśmy nasze miasteczko od jednego krańca do drugiego, a szlak nasz wiódł poprzez chodniki, ulice, tereny zielone zwane szumnie trawnikami.
Nikt nie wie, co czułem po spacerze, kiedy musiałem umyć buty syna z psich odchodów, bo nieopatrznie natrafił on na "minę".
I choć tyle mówi się o tym problemie, to został on ograniczony jedynie w dużych miastach, gdzie - przeważnie - straż miejska kara niefrasobliwych właścicieli czworonogów mandatami.
Natomiast miasteczka, podobne do tego w którym mieszkam, to w dalszym ciągu bardzo, bardzo Dziki Zachód, gdzie bezkrytycznie właściciel wyprowadza swojego pupila na trawnik, na którym bawią się dzieci, gdzie psy załatwiają swoje potrzeby do piaskownic na placach zabaw, gdzie na chodnikach trzeba zadać sobie niemało trudu, by nie wdepnąć w "niespodziankę".
Wściekłemu, z poranionym powonieniem i z zaburzonymi zmysłami estetycznymi, przypomniał mi się fragment filmu:
O tempora! O mores!
Możesz śledzić odpowiedzi poprzez kanał RSS. Możesz dodać komentarz lub zostawić ślad (trackback) ze swojego bloga.
Komentarze do wpisu
JOUKI
08 sierpnia 2007, 18:08
„Wróciłem byłem właśnie ze spaceru” – składnia.
Co do kup: nigdy nie widziałem by straż miejska się tym zajmowała, ale jak ktoś wyrzuci psu kość na trawnik to potrafi i policja wkroczyć do akcji.
Filmu ani filmiku nie widziałem, ale już trafił do ulubionych.
jbg
08 sierpnia 2007, 19:35
Po pierwsze nie widzę tu błędu, po drugie „licencia poetica”, ,po trzecie polecam obejrzeć cały film.
Livio
20 czerwca 2008, 22:49
Pobawię się w archeologa.
Polski plusquamperfekt, nic błędnego.
Niepotrzebne i (и), bo użyłeś litery je (e), a nie w rosyjskim to w transkrypcji niet (нeт).
Ok, idę sobie :) .