Amnezja wsteczna
Kategorie: Polityka Poziom: 0
30 września 2007Zazdroszczę głupcom pewności siebie: mają zawsze coś do powiedzenia.
Charles-Louis de Montesquieu
Sądziłem, że wytrzymam w swoim postanowieniu nie komentowania bzdur wygadywanych przez Jarosława K i jego "Prawych i Sprawiedliwych". Niestety, postanowienie moje szlag trafił niczym pierwszy śnieg w sierpniu. Usłyszałem bowiem, jak Złotousty Jarosław winą obarczał za Drugą Wielką Emigrację Platformę Obywatelską:
Trzeba przekonać niezdecydowanych, tych, którzy nie wiedzą, jak jest. Oni padają ofiarami wielkiej manipulacji. To Platforma walczyła o to, by wyjechali - dodał. - Ale głosi, że to nasza wina. Rządu, za którego kadencji przybyło milion dwieście tysięcy miejsc pracy [...]
źródło: gazeta.pl
Tam do kata - pomyślałem sobie, albo coś mnie ominęło, albo tępy jestem i o czymś nie wiem, albo ktoś próbuje ze mnie zrobić idiotę. Własną tępotę umysłową jestem w stanie wytrzymać, bo przecież nie każdy wspina się na wyżyny intelektualne. Postrzeganie świata i przytomność umysłu - rzecz delikatnej natury, która nie jest dana człowiekowi raz na zawsze - gdzieś jaźń moja i jestestwo mogły odpłynąć - wypadek przy pracy. Inaczej jednak sprawa ma się z czynieniem ze mnie idioty przez bliźniego mego, faktu tego zaakceptować nie mogę, bo to boli.
Zacząłem zatem sprawę analizować. To nie Platforma Obywatelska rządziła od czasu wyborów parlamentarnych 25 września 2005 tylko PiS, wobec tego, dlaczego premier obwinia opozycję o brak sukcesów swoich rządów. Czyżby jedynym pomysłem na kapmanię wyborczą PiS-u było zafundowanie nam zbiorowego zabiegu, polegającego na przecięciu szpatułką drewnianą czołowych płatów mózgowych i doprowadzeniu do stanu amnezji wstecznej. To doprawdy czyn niewdzięczny jest, okrutny i nieetyczny.
No, ale żeby nie tylko drwić z Prawych i Sprawiedliwych, podjąłem wysiłek poszukania danych na temat emigracji Polaków i jej rozmiarów w ostatnich kilu latach. Podczas zapoznawania się z problemem emigracji, na stronie GUS-U odnalazłem zestawienia dotyczące liczby ludności, stanu struktury terytorialnej oraz ruchów migracyjnych, gdzie znajdowała się pozycja zatytułowana Emigracja stała (nie mylić z emigracją czasową). Wybrawszy kilka ostatnich lat, dochodzę do zupełnie odmiennych wniosków niźli nasz Jarosław Złotousty.
Zaś komentarzem niech będą słowa klasyka:
Żadne krzyki nas nie przekonają, że białe jest białe, a czarne jest czarne.
- Tagi: PiS, Platforma Obywatelska, amnezja, emigracja,
Możesz śledzić odpowiedzi poprzez kanał RSS. Możesz dodać komentarz lub zostawić ślad (trackback) ze swojego bloga.
Komentarze do wpisu
TMSkGJDrCa
03 marca 2012, 06:51
"Proszę mi zatem powiedzieć, od jkgeiao stopnia zła wolno go używać odwet jako usprawiedliwienia, a kiedy jeszcze nie. O ile Pana zrozumiałam, to to, co Ukraińcy zrobili, nie można tak nazwać, ponieważ Polacy mniej złego zrobili na nich, niż Niemcy na Polakach?" Przyznam szczerze, że nie do końca rozumiem, o co Pani chodzi. Prf3buję tylko powiedzieć, że mieszanie polityki narodowościowej III Rzeczy (o ile można użyć takiego określenia) i polityki narodowościowej II RP nie ma podstaw. Proszę tego nie porf3wnywać, bo ma się to do siebie nijak. Ciężko mi natomiast nazwać działania ukraińskie odwetem, bo nie wiem za co miał by być odwetem. Zwłaszcza, że akcje zbrojne przeciwko Polskiej ludności cywilnej trwały co najmniej od 1918 roku i były wykonywane w ramach głębszego planu ustanowienia niezawisłej Ukrainy (najpierw jako państwa wasalnego wobec Niemcf3w, czemu służyła polityka atamana Skoropadskiego z URL, ale też jego rywali z ZURL), a potem prf3b utworzenia własnej władzy na tych terenach. Hasła "Lachy za San" nie rzucono w 1945 roku. Nie rzucono go w czasie rzezi na Wołyniu, ale stanowiło ono jedną z podstaw rządu Petruszewicza. Przez cały okres II RP Ukraińcy stanowili element zmierzający działaniami legalnymi i nielegalnymi do realizacji tego hasła. Czym innym natomiast jest działalność III Rzeszy, ktf3ra świadomie i planowo dążyła do eksterminacji ludności nieniemieckiej na podbitych terenach. Wreszcie zastanawiam się dlaczego w dyskusji o wypędzeniach nie zastanawia się Pani nad niemiecką definicją tego terminu w niemieckiej ustawie jest nim także osoba narodowości niemieckiej (lub obywatel niemiecki), zamieszkała poza granicami Rzeszy z 1937 roku, ktf3ra utraciła swoje miejsce zamieszkania na skutek II wojny. W tym można zmieścić wszystkich, ktf3rzy przyjeżdżali za Wermachtem, by osiedlić się na terenach podbitych, a potem zostali z nich wyrzuceni (vide: p. Steinbach). Widziałbym w tym olbrzymią niesprawiedliwość, by osoby, ktf3re chciały skorzystać na wojnie napastniczej, teraz miano traktować rf3wnorzędnie z jej ofiarami. Wreszcie pisze Pani, że Niemcy padli ofiarami zła, jakim są wypędzenia. Powiem w ten sposf3b. Kara jest złem, np. pozbawienie wolności jest co zasady prawnie zabronione. Ale godzimy się na nie w przypadku przestępcf3w. Niemcy popierając Hitlera, zapełniając jego armie, dając mu tłumy bezmyślnych i bezrefleksyjnych wykonawcf3w jego rozkazf3w popełniły zbrodnie. Wypędzenia były złem. Ale były karą wymierzoną przez wszystkie podbite narody za to, co spotkało je w czasie wojny. Wreszcie proszę nie zapomnieć, że nie była to kara wzięta znikąd, ale usankcjonowana przez mocarstwa w Poczdamie. Jest to znamienne, że dzisiaj w dobie wkraczania na ścieżkę "neowilhelmińskiej" polityki Niemcy nie chcą myśleć o tym jako o karze za swe zbrodnie, ale jako o zbrodni na nich. Pozdrawiam