Tłumacząc wprowadzenie za rok obowiązkowej matury z matematyki, używa się argumentu, mówiącego, że rozwija ona zdolność logicznego myślenia.
Ok, myślę sobie. W tym szaleństwie musi być metoda.
Jednak dzisiaj przeczytałem wiadomość, która wstrząsnęła mną do głębi:
To, co miało być łatwe, było łatwe. Poziom rozszerzony był podobno zbyt trudny - argumentuje Krzysztof Konarzewski, dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. W rozmowie z portalem Gazeta.pl podkreśla, że nie wolno zamykać drogi na studia komuś, kto nie rozwija się humanistycznie "tylko dlatego, że jakiś konserwatywny polonista uważa, że uczeń powinien znać na wyrywki wszystkie lektury". - Może będzie dobrym inżynierem - podkreśla Konarzewski.
źródło: gazeta.pl
Jak rozumiem drogę na studia można zamykać człowiekowi, który nie rozwija się matematycznie, choćby w przyszłości mógłby być doskonałym polonistą lub historykiem. Znaczy całki i inne macierze znać trzeba, czytać już niekoniecznie umieć należy. W tym szaleństwie nie ma metody.
Jestem okrutnie zmęczony absurdami, którymi raczą nas ludzie mający wpływ na oświatę.
Lenistwo człowieka zdaje się być najważniejszym motorem postępu. Skoro tak, to i mnie pchnęło ono do przeprowadzenia pewnych zmian związanych ze stroną szkoły, której jestem administratorem. Postanowiłem oprzeć ją na jakimś CMS-ie, żeby zminimalizować czynności związane z dodawaniem nowych treści oraz ich powiązaniem odnośnikami. Do tej pory wyglądało to tak: nowa treść dodana na podstronie pociągała za sobą konieczność zmiany strony głównej, jeżeli zaś zachciało mi się dodać nowy element layoutu lub nawigacji w sidebarze, kląłem w żywy kamień i edytowałem kilkadziesiąt plików. Z całą stanowczością twierdzę, że nie było to rozwiązanie doskonałe.
Czytaj dalej
Kategorie: Szkoła Poziom: 0
21
marca
2007
Prokrust: "Moja reforma trwa. Wszak wiecie, że kogokolwiek dopadnę, kładę go, jak jest długi, na moim łożu. Zbyt krótkich rozciągam, zbyt długim obcinam nogi. Baczcie! Staram się o to, by wszyscy ludzie upodobnili się do mnie. A oni upierają się przy tym, aby zachować swoją miarę.".
Charles-Louis de Montesquieu
Zaprawdę smutne to czasy nastają, gdy Ministerstwo Edukacji Narodowej należałoby przemianować na Ministerstwo Uniformizacji Społeczeństwa i Kontroli Jedynie Słusznych Poglądów Giertycha - Orzechowskiego. Bo niczym rzeczony Prokrust, Wielki Edukator i jego zastępca, chcą przycinać wszystkich, względem swoich fobii i ciasnych horyzontów myślowych. Straszne to i wcale nie śmieszne, a robi się jeszcze bardziej ponuro, gdy czytam:
Czytaj dalej
Referendum jest narzędziem pożądanym i skutecznym w demokracji o ile nie jest nadużywane. Podejmowane powinno być niezmiernie rzadko i w sprawach najistotniejszych dla społeczeństwa. Okazuje się jednak, iż może stać się kolejnym konkursem piękności ... dla polityków lub co gorsza kartą przetargową w podziale o łupy.
Bo oto w świecie polityki, nie znoszącym próżni głupich pomysłów, nasz w dwójcy jedyny Wielki Edukator i prezes planktonu politycznego ogłosił:
Czytaj dalej
Dokładnie dwa miesiące od popełnienia tego wpisu, Komisja Kwalifikacyjna, złożona z ekspertów MEN, na podstawie załączonej dokumentacji oraz postępowania kwalifikacyjnego uznała, że nada mi stopień nauczyciela dyplomowanego. Zawędrowałem zatem na drabinie awansu zawodowego na przedostatni szczebel.
I co dalej? Nic!
Byłbym zapewne mocniej cieszył się z tego faktu, gdyby nie to, że 13 listopada stawić się mam do szpitala. Okazało się bowiem, że w wyniku niezwykle niehigienicznego trybu życia, nabawiłem się kamieni w woreczku żółciowym. Zaś jedynym wyjściem z tej sytuacji jest usunięcie zbędnego już produktu ewolucji (czyt. woreczka). Celowo nie wspominam tu o jeszcze jednym rozwiązaniu, a mianowicie prowadzeniu "mnisiego żywota". Wizja wykreślenia piwa i ostrych potraw z mojego menu, spowodowała, że zdam się na interwencję chirurgiczną.
Tnijcie! Wycinajcie! Ja chcę wreszcie poczuć w gardle smak piwa.
Pobyt w szpitalu przewidziano na dni cztery, następnie dwa tygodnie rekonwalescencji w domu i powrót do pracy. Powrót człowieka wypoczętego i uboższego o swój woreczek (ale po perypetiach z nim związanych, nie czuję się z nim emocjonalnie związany).
Zatem niech się stanie, co stać się ma.