Na stronie portalu Interklasa istnieje i trwa od dłuższego czasu konkurs na najlepszą witrynę szkolną. W sieci egzystuje zapewne tysiące takich konkursów i słusznie, bo pozwalają wyłowić interesujące strony, zwrócić uwagę na ciekawe treści w nich zawarte. Jednak patrząc tylko na ten konkurs i witryny w nim zgłoszone, zgrzytam zębami i kurczowo trzymam się oparcia fotela. Dlaczego? Powód jest jeden, ale za to bardzo poważny, który uda mi się w miarę jasno przedstawić, a przynajmniej mam taką nadzieję.
Czytaj dalej
Góra mysz urodziła.
Pominę w wpisie niniejszym ocenę, obrzydliwej czynności zbijania kapitału politycznego na tragedii. Bo toż dopiero politycy PiS-u zauważyli, że w Polsce istnieją szkoły i oświata wraz z całym dobrodziejstwem inwentarza. Przez niemal rok tej dziedziny życia nie dostrzegali lub na margines spychali (by wspomnieć o wyznaczeniu na ministra edukacji Romana G.). Jako, że oświata nośnym tematem uczyniła się była, to i premier głos zabrał, w mądrości swej słowa cedząc:
Czytaj dalej
Z dziennika pokładowego:
07.09.2006, pozycja okrętu 53°48' 20°28', Ocean Pokojowy na wysokości Przylądka Biurkowego, stoimy w dryfie, prąd spycha nas na mieliznę najeżoną lenistwem.
Zużywszy 2 zasobniki tuszu czarnego, 140 koszulek na załączniki, wydrukowawszy około 200 kartek, spędziwszy 50 "roboczogodzin", nie mogę powiedzieć, bym choć odrobinę, bliżej był całkowitego zakończenia prac nad dokumentacją potrzebną do mojego awansu. W moich poczynaniach widać chaos (co za eufemizm). Mam problem z kolejnością załączników, zdania konstruuję z inteligencją kalafiora! Nie jest dobrze. Pozostała tępa determinacja. Załoga knuje po kątach, byleby tylko nie doszło do buntu!
Nastała ciemność. W oddali widać błyskawice. Przy nikłym świetle monitora próbuję dokończyć wpis, choć Koja kusi niepomiernie, a lewe oko zezuje w kierunku mięciutkiej poduszki (dobrze, że prawe ma widok tylko na szafę).
Znikąd nadziei na ratunek i cudowne ocalenie, trzeba zachować zimną krew. Będzie jeszcze czas na nadanie SOS, a na głowy majaczące o buncie ozdrowieńczo wpływa przeciąganie pod kilem.
Godzina 23.01 koniec wpisu.
PS
Niech piekło pochłonie Wielkiego Edukatora.
Kategorie: Szkoła Poziom: 0
03
maja
2006
Istnieją rzeczy mądre wprowadzane w sposób szalony, są również rzeczy szalone wprowadzane w
sposób mądry. Przykładem ilustrujacym przypadek drugi jest awans zawodowy nauczycieli. W czasach
wielkiej reformy oświaty, czyli wtedy gdy tworzono sześcioklasowe szkoły podstawowe, gimnazja i
trzyletnie szkoły średnie, pochylono się nad losem nauczyciela, biadając jaki to on nieszczęśliwy i
sfrustrowany, ponieważ specyfika jego pracy nie pozwala mu awansować, czyli motywować go do lepszej
pracy. Umyślono zatem stworzyć szczeble kariery, by gog czuł się spełniony.
I wszystko byłoby dobrze (szczytne i chwalebne założenia przyświecały temu projektowi), gdyby
nie idiotyczny sposób dokonywania awansów.
Nie ważne czy jesteś dobry w tym co robisz, czy nie! Nie ważne czy się starasz, czy nie. Ważne,
że musisz odczekać określony czas i złożyć przed szanowną komisją opasłą tekę. Zrodziło to
oczywiście patologie, które mnie osobiście przyprawiają o dreszcze.
Poczęło szanowne ciało gogiczne gonić za świstkami papieru potwierdzającymi ukończone szkolenia,
kursy (to zaś zrodziło wysyp firm, fundacji przygotowujących szkolenia - niestety ich poziom nie
nadaje się nawet do komentowania). Poczęli także gogowie publikować swoje materiały w serwisach
edukacyjnych (jak zapewne się domyślacie, spiritus movens w tym przypadku jest uzyskanie
zaświadczeń o publikacji). I wszystko byłoby ok., gdyby nie fakt, że 90% publikowanych materiałow
jest żenujących pod względem treści, zgodnie z zasadą: ... nie ważne co się pisze, ważne, że
opublikowane
.
Mógłbym nie pastwić się nad tym i nie ciskać. Mógłbym powiedzieć sobie: Pisz chłopie, papier
niczym stal zdzierży wszystko. Ale opór wewnetrzny mam przed wykonywaniem mnóstwa bezsensownej
pracy, trwonieniem szasu, który spożytkować mógłbym w szczytniejszym celu.
PS.
Opór może zostać złamany! Może dostanę podwyżkę?