Kategorie: Ogólne Poziom: 0
08
maja
2006
Mam nieodparte wrażenie, że pokolenie trzydziestolatków, do którego sam należę, zawsze na coś
czekało.
Urodzeni w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia już na początku swego żywota oczekiwali
na cytrusy lub/i wyroby czekoladopodobne, pojawiające się w sklepach tylko z okazji najważniejszych
świąt. W tym miejscu pozwolę sobię na uzasadnioną kronikarsko dygresję - oczekiwania albo
przyjmowały formę bierną (berbeć, przyszły trzydziestolatek, oczekiwał na nie w domu) albo formę
aktywną (jako karta przetargowa w kolejkach sklepowych).
Czytaj dalej
Kategorie: Szkoła Poziom: 0
03
maja
2006
Istnieją rzeczy mądre wprowadzane w sposób szalony, są również rzeczy szalone wprowadzane w
sposób mądry. Przykładem ilustrujacym przypadek drugi jest awans zawodowy nauczycieli. W czasach
wielkiej reformy oświaty, czyli wtedy gdy tworzono sześcioklasowe szkoły podstawowe, gimnazja i
trzyletnie szkoły średnie, pochylono się nad losem nauczyciela, biadając jaki to on nieszczęśliwy i
sfrustrowany, ponieważ specyfika jego pracy nie pozwala mu awansować, czyli motywować go do lepszej
pracy. Umyślono zatem stworzyć szczeble kariery, by gog czuł się spełniony.
I wszystko byłoby dobrze (szczytne i chwalebne założenia przyświecały temu projektowi), gdyby
nie idiotyczny sposób dokonywania awansów.
Nie ważne czy jesteś dobry w tym co robisz, czy nie! Nie ważne czy się starasz, czy nie. Ważne,
że musisz odczekać określony czas i złożyć przed szanowną komisją opasłą tekę. Zrodziło to
oczywiście patologie, które mnie osobiście przyprawiają o dreszcze.
Poczęło szanowne ciało gogiczne gonić za świstkami papieru potwierdzającymi ukończone szkolenia,
kursy (to zaś zrodziło wysyp firm, fundacji przygotowujących szkolenia - niestety ich poziom nie
nadaje się nawet do komentowania). Poczęli także gogowie publikować swoje materiały w serwisach
edukacyjnych (jak zapewne się domyślacie, spiritus movens w tym przypadku jest uzyskanie
zaświadczeń o publikacji). I wszystko byłoby ok., gdyby nie fakt, że 90% publikowanych materiałow
jest żenujących pod względem treści, zgodnie z zasadą: ... nie ważne co się pisze, ważne, że
opublikowane
.
Mógłbym nie pastwić się nad tym i nie ciskać. Mógłbym powiedzieć sobie: Pisz chłopie, papier
niczym stal zdzierży wszystko. Ale opór wewnetrzny mam przed wykonywaniem mnóstwa bezsensownej
pracy, trwonieniem szasu, który spożytkować mógłbym w szczytniejszym celu.
PS.
Opór może zostać złamany! Może dostanę podwyżkę?
Kategorie: Ogólne Poziom: 0
30
kwietnia
2006
Swego czasu, na użytek wielkarzeczpospolita.net,
popełniłem dwa artykuły pod tytułem "Teraz ekstremalnie" nawiązujące do sytuacji politycznej na
Białorusi i Ukrainie oraz będące formą protestu przeciwko niszczeniu własnych społeczeństw przez
dyktatorów obu państw. Nie sadziłem wówczas, że dożyję chwili, w której oba artykuły można będzie
odnieść, bez większego obciążania wyobraźni, do sytuacji panującej w moim kraju.
Czytaj dalej
Wizja wykonania hymnu narodowego przez Czerwone Gitary (w dniu
meczu Polska-Niemcy) przeraża mnie równie mocno, jak swojego czasu żałosny śpiew niejakiej Edyty.G,
która uczyniła z Mazurka Dąbrowskiego
posępną pieśń żałobną.
Czy teraz doczekamy się podobnego koszmaru? Czy konieczne jest narażanie słuchaczy na kolejne
traumatyczne przeżycia? Czy wykonawcą nie mógł zostać Marek Torzewski, w wykonaniu, którego hymn rzeczywiście
przypomina naszą najważniejszą pieśń narodową?
Podsumowując uważam, że wcale nie musimy czerpać wzorców np. z Amerykanów, którzy dokonują
wszystkich możliwych interpretacji swojego hymnu.