Skoro CAPTCHA nie są wyjściem idealnym i efektywnym do obrony przed spamem, a ponadto są rozwiązaniem utrudniającym osobom niewidomym życie w sieci (co zostało już wielokrotnie powiedziane, między innymi tu: WebAudit Blog- Captcha nie używaj, The TarPit - Captacha) - zacząłem się zastanawiać nad wyeliminowaniem CAPTCHA z formularza dodawania komentarzy.
W panelu konfiguracyjnym Joggera dostępne są trzy domyślne ustawienia komentarzy do wyboru:
Czytaj dalej
Kategorie: Polityka Poziom: 0
14
września
2006
Jak się rzekło, sztandary sprawiedliwości łopocą na wietrze. Jednak myli się ten, kto sądzi, że od samego łopotania sprawiedliwość nastanie. By tak się stało, przykład swoją postawą trzeba dać, a nie ludzi gnać przed sobą.
Jako, że natura ludzka ułomna jest, to i rozwiązania najprostsze wybiera, czego dobitnym przykładem jest Zawisza, niestety nie Czarny - bo o tego bym się nie martwił, lecz Artur. Otóż pełniąc zarazem funkcję Budowniczego IV RP II stopnia i przewodniczącego sejmowej komisji śledczej ds. banków i nadzoru bankowego, napomina prof. Balcerowicza, by ten stawił się na posiedzenie komisji. Agrumentów używa wielu, w tym miedzy innymi takiego:
Czytaj dalej
Nie ma okrutniejszej tyranii od tej, która się spełnia w cieniu praw i pod sztandarami sprawiedliwości; w ten sposób topi się, by tak rzec, nieszczęśników na ich ostatniej desce ratunku.
Charles-Louis de Montesquieu
Długo zastanawiałem się nad wyborem myśli Charlesa, która najpełniej obrazowałaby moje spostrzeżenia po przeczytaniu wywiadu przeprowadzonego z Marszałkiem Sejmu Dwojga Imion.
Smutne to jest i przerażające, że IV Rzeczpospolita już u swego poczęcia została obarczona grzechem pierworodnym, gdyż jej "Ojcowie"" postępują według zasady - Co ja czynię mądre jest i szlachetne, co mnie czynią podłe i niedobre.
PS.
Używając terminologii bokserskiej Marek Jurek został wypunktowany, ocierając się o nokaut.
Z dziennika pokładowego:
07.09.2006, pozycja okrętu 53°48' 20°28', Ocean Pokojowy na wysokości Przylądka Biurkowego, stoimy w dryfie, prąd spycha nas na mieliznę najeżoną lenistwem.
Zużywszy 2 zasobniki tuszu czarnego, 140 koszulek na załączniki, wydrukowawszy około 200 kartek, spędziwszy 50 "roboczogodzin", nie mogę powiedzieć, bym choć odrobinę, bliżej był całkowitego zakończenia prac nad dokumentacją potrzebną do mojego awansu. W moich poczynaniach widać chaos (co za eufemizm). Mam problem z kolejnością załączników, zdania konstruuję z inteligencją kalafiora! Nie jest dobrze. Pozostała tępa determinacja. Załoga knuje po kątach, byleby tylko nie doszło do buntu!
Nastała ciemność. W oddali widać błyskawice. Przy nikłym świetle monitora próbuję dokończyć wpis, choć Koja kusi niepomiernie, a lewe oko zezuje w kierunku mięciutkiej poduszki (dobrze, że prawe ma widok tylko na szafę).
Znikąd nadziei na ratunek i cudowne ocalenie, trzeba zachować zimną krew. Będzie jeszcze czas na nadanie SOS, a na głowy majaczące o buncie ozdrowieńczo wpływa przeciąganie pod kilem.
Godzina 23.01 koniec wpisu.
PS
Niech piekło pochłonie Wielkiego Edukatora.